czwartek, 13 września 2012

Sto tysięcy!

Sierpień skończył się co prawda dwa tygodnie temu, ale jakoś nie mogłam wcześniej zdecydować, czy się chwalić, czy nie. Wiadomo przecież, że nie liczby są najważniejsze. Dziś jednak wyjątkowo ciepło myślę o tym miejscu w sieci, które udało mi się stworzyć w ciągu ostatnich (prawie) dwóch lat. Komu mam się chwalić, jak nie wam? - pomyślałam, kiedy przyjaciółka skwitowała moją rewelację nieuważnym "aha" i zmieniła temat (prawdziwa przyjaźń, nie ma co! ;) ). No to chwalę się. Sto tysięcy, wow! Mam nawet z tej okazji specjalny baner, o:


W mojej przygodzie z blogowaniem  było kilka momentów, które pamiętam do tej pory. Jednym z nich było pierwsze sto tysięcy na liczniku wyświetleń, które stuknęło mi po 10 miesiącach pisania. Pamiętacie tamtą notkę? Skakałam wtedy z radości :) Potem skakałam ponownie, czytając wasze przemiłe komentarze.

Teraz jest was znacznie więcej (prawie 20 tysięcy osób zajrzało tu w sierpniu). Część mnie obserwuje, część lubi na facebooku, część komentuje, część tylko czyta. Nieważne. Po prostu fajnie, że jesteście :)

Chciałam zrobić z tej okazji konkurs, ale spowodowałoby to pewnie pojawienie się wielu niezbyt szczerych lub pisanych na siłę komentarzy. Postanowiłam więc, że przygotuję coś dla was innym razem.

Jeśli macie dla mnie jakieś porady lub wskazówki dotyczące blogowania, podzielcie się nimi w komentarzach. Może mogłabym zrobić coś, żeby blog był dla was jeszcze bardziej interesujący i funkcjonalny? Jeśli nie macie mi nic do zarzucenia (a z pewnością właśnie tak jest!), po prostu się odezwijcie. Zwłaszcza, jeśli zazwyczaj się tu nie ujawniacie :) 

Miłego wieczoru! 

Em

wtorek, 11 września 2012

Czym zapełnić puste miejsca w palecie Inglot?

Sytuacja jest kiepska. Za każdym razem wychodzę z salonu Inglota z niczym. Widzę wiele pięknych odcieni, ale na żaden nie mogę się zdecydować. I to nie dlatego, że mi się nie podobają. W paletce zostały tylko trzy puste miejsca, więc chcę wybrać te cienie, z którymi naprawdę dobrze będzie mi się pracowało.

Podsuniecie mi jakieś pomysły? Jakie cienie Inglot należą do waszych ulubionych? 

Kiedy wreszcie uda mi się zapełnić całą paletkę, na blogu pojawi się post ze swatchami wszystkich odcieni :)

Czekam na wasze propozycje i z góry dziękuję!

Em

poniedziałek, 10 września 2012

Co jest ważniejsze, opakowanie czy jego zawartość?

Oczywiście zawartość - odpowie większość. A ja powiem - to zależy. Złego produktu nie naprawi nawet najbardziej wymyślne opakowanie, to prawda. Pewnie każdy z nas przynajmniej raz trafił jednak na świetny kosmetyk, który po jakimś czasie zaczął zbierać kurz w głębi toaletki tylko dlatego, że był niewygodny w użyciu.

Dziś napiszę wam o najzwyklejszym kremie do rąk (Kamill, 125 ml, ok. 10 zł), który szybko stał się moim ulubieńcem. Kluczowe okazało się tu opakowanie - małe, zgrabne, z pompką. Stanęło na mojej toaletce i po jakimś czasie okazało się, że produktu szybko ubywa. Wcześniej w tym samym miejscu stał inny krem, jednak zwykle nie chciało mi się po niego sięgać, odkręcać, zakręcać... często smarowałam więc dłonie tylko przed pójściem spać.


Produkt, który znajduje się w środku, jest raczej przeciętny, jeśli chodzi o właściwości pielęgnacyjne. Szybko się wchłania i nie zostawia klejącej powłoczki, ale absolutnie nie zapewnia dwunastogodzinnego nawilżania (he-he) i jest z pewnością słabszy niż Avene Cold Cream. Ot, taki tam zwykły krem, który często aplikowany, bardzo dobrze spełnia swoje zadanie. Ma niezbyt mocny, rumiankowy zapach.


Stan moich dłoni się poprawił, a ja mam zamiar od tej pory częściej kupować kremy w opakowaniach z pompką. Możecie mi coś polecić?

Spotkaliście się kiedyś z produktem, który polubiliście właśnie ze względu na opakowanie?

Em

sobota, 8 września 2012

Książki!

Książki, czyli temat rzeka. Wiele miesięcy temu po blogach zaczął krążyć tag "reading is cool" i do dziś od czasu do czasu jeszcze gdzieś się pojawia. Ja także zostałam kilka razy otagowana (za co bardzo dziękuję), jednak moja niechęć do tego typu wpisów przeważyła i kolejny raz postanowiłam odpuścić. Dziś jednak pomyślałam sobie, że napiszę wam kilka słów na ten temat, nie do końca w formie tagu (szczerze, czy naprawdę kogoś interesuje o jakiej porze dnia, w jakim miejscu i w jakiej pozycji najchętniej sięgam po książkę?).

Jakiś czas temu na blogu Inez zauważyłam rubrykę "aktualnie czytam" i sama postanowiłam zrobić coś podobnego. Jeśli zjedziecie trochę w dół, po prawej stronie zobaczycie okładki książek, które obecnie czytam oraz pozycje, które właśnie czytać skończyłam (wraz z oceną). Będziecie więc mogli śledzić na bieżąco moje czytelnicze działania. Pod zdjęciami podlinkowane są biblionetkowe strony danych książek.

Książki są dla mnie bardzo ważne i gdyby nie to, że nie umiem ich ładnie literacko recenzować, mój blog z pewnością wyglądałby trochę inaczej. Muszę też przyznać, że nie zawsze lubię dyskutować o książkach, wiele z nich jest dla mnie bardzo ważnych i głęboko przeżywam krytykę ulubionych powieści. Dlatego też pisanie bloga o kosmetykach i różnych innych błahych sprawach, jest dla mnie po prostu o wiele łatwiejsze. Nie odbieram osobiście negatywnych recenzji takich produktów, nawet jeśli dotyczą one moich ulubieńców. Wiecie o co chodzi? :)


Gdzie trzymam książki?
Powyżej widzicie mój nowy regał, z którego jestem ogromnie zadowolona. Nie panuje tu jeszcze idealny porządek, ale jak widać, znalazło się miejsce na... jeszcze więcej książek! :) Od góry: albumy, nieprzeczytane I, nieprzeczytane II, przeczytane, gazety.

Ile mam książek?
Na szybko policzyłam, że jest ich mniej więcej 250. Ponad połowa to pozycje stojące w kolejce do przeczytania. Staram się zachowywać tylko te książki, które bardzo mi się spodobały i wiem, że chętnie do nich wrócę. Pozostałe sprzedaję lub oddaję.

Kupuję, czy pożyczam z biblioteki?
Zdecydowanie pożyczam. Jestem zapisana do kilku bibliotek i chętnie z nich korzystam. Nie przeszkadzają mi zniszczone egzemplarze, dopóki mają wszystkie strony, a poprzedni czytelnik nie napisał gdzieś w połowie, jak wygląda zakończenie. Z tego też powodu lista książek stojących na moich półkach "nieprzeczytane" wcale, ale to wcale się nie zmniejsza. Kupuję tylko wtedy, kiedy wiem, że chętnie wrócę do danej pozycji, kiedy trafię na jakąś super promocję, lub kiedy w żaden sposób nie mogę dostać jakiegoś tytułu w bibliotece.

Skąd więc wzięło się u mnie tyle książek?
Dostaję je w dużych ilościach, dzięki czemu odkrywam wiele pozycji, po które sama bym nie sięgnęła.

Ulubiona książka?
Tak się złożyło, że są to właściwie same serie: Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz (pisałam o niej więcej TU), Millennium Stiega Larssona, Harry Potter J.K. Rowling i Jeździec Miedziany Paulliny Simons. Jeśli mogłabym wymienić więcej, byłyby to prawie wszystkie pozycje z półki "przeczytane".




Jakie książki ostatnio kupiłam? 
Paullina Simons Ogród letni, Paullina Simons Tatiana i Aleksander, Allison Winn Scotch Jillian Westfield wyszła za mąż. Wszystkie po 9,90 zł w wakacyjnej promocji księgarni Weltbild.

Co teraz czytam?
Na półce nad łóżkiem trzymam trzy obecnie czytane książki, dwie, które niby czytam, ale jakoś nie mogę skończyć i trzy wypożyczone z biblioteki, za które wkrótce się zabiorę.

Jaka książka ostatnio bardzo mi się spodobała?
Shirley Palmer Niebezpieczna strefa - wzięłam ją z bibliotecznej półki zupełnie bez przekonania (nie zachęcał ani tytuł, ani okładka), a przeczytałam w jeden dzień.

Jaka książka ostatnio mnie zawiodła?
Niestety dwie z trzech ostatnio przeczytanych: Bikini i Jedenaście godzin. Największym rozczarowaniem ostatnich lat był chyba jednak Cień wiatru.

Kilka ciekawostek
Czytam wiele książek naraz. Nie lubię pożyczać innym książek i prawie nigdy tego nie robię. Czytam tylko na papierze, choć nie wykluczam, że kiedyś przerzucę się na czytnik (ale jeszcze nie teraz). Czasem boję się wrócić do ulubionej książki, żeby się nie rozczarować. Hm...

Nie mogę wymyślić już żadnych innych pytań, więc na tym skończę. Jeśli coś jeszcze was interesuje, pytajcie w komentarzach. Zaglądajcie też czasem do kolumny po prawej stronie, może podsunę wam coś ciekawego :)

Em

piątek, 7 września 2012

Promocja: -25% na wszystkie lakiery w Super-Pharm (essence, essie i wiele innych)

Bardzo ciekawa promocja pojawiła się w ostatniej gazetce Super-Pharm. Do 19 września wszystkie lakiery do paznokci można kupić w tej drogerii 25% taniej.


Marek objętych promocją jest wiele, ale ja pewnie szczególną uwagę zwróciłabym na essie (jestem bardzo zadowolona z odcieni Camera i Watermelon, które posiadam) i oczywiście essence (w wielu miejscach pojawiła się już nowa wersja serii colour&go).

Na szczęście do SP mi zupełnie nie po drodze, więc pewnie sama na nic się nie skuszę. Może i dobrze, moja kolekcja lakierów i tak jest już wystarczająco duża :) Mam jednak nadzieję, że informacja o promocji wam się przyda.

Em

P.S. Zauważyliście jakieś problemy z wtyczką obserwatorów na moim blogu, czy wszystko jest u was ok?

czwartek, 6 września 2012

Nowy pomysł marki Isana: zaprojektuj własną etykietę produktu!

Kilka godzin temu wróciłam z gór i powoli staram się nadrobić internetowe zaległości. Wyjazd na kilka dni w Tatry był prawdopodobnie najlepszą decyzją tych wakacji. Mam fantastyczny humor, mnóstwo energii i uśmiecham się do wszystkich wokół. Znacie to uczucie, prawda? :)

No dobrze, ale nie o tym przecież miałam pisać. Kiedy przed chwilą przeglądałam facebooka, moją uwagę przykuła informacja opublikowana na niemieckim profilu drogerii Rossmann. Marka Isana umożliwiła konsumentom zza zachodniej granicy zaprojektowanie własnych etykiet produktów! Od razu pomyślałam, że to fantastyczny pomysł na prezent. Wyobraźcie sobie minę przyjaciółki, która odpakowuje podarunek i w środku znajduje spersonalizowany kosmetyk z jakimś śmiesznym zdjęciem z waszej ostatniej imprezy. Jak dla mnie bomba!


Przejrzałam szybko warunki tej oferty i wszystko wygląda całkiem przyzwoicie. Bazowy produkt wybrać możemy spośród sześciu różnych mydeł w płynie i żeli pod prysznic. Gotowy kosmetyk z zaprojektowaną przez nas etykietą kosztuje około 3 euro i zostaje nam dostarczony do domu (choć można też odebrać go po prostu w drogerii).

Zdjęcia pochodzą z profilu Rossmanna na facebooku

Chcielibyście, żeby Isana także w Polsce wprowadziła możliwość zaprojektowania własnej etykiety? Macie jakieś pomysły na to, co znalazłoby się na takim produkcie i kogo byście nim obdarowali? :)

Em

poniedziałek, 3 września 2012

Puzzle!

Lubicie? Ja bardzo. Muszę być co prawda w odpowiednim nastroju, żeby zgięta wpół przyglądać się małym kawałkom układanki, jednak zwykle sprawia mi to ogromną frajdę. Nie przepadam za bardzo trudnymi puzzlami, czyli tymi z ogromną ilością części lub podobnymi do siebie elementami. Najlepiej układa mi się różnokolorowe widoczki 1000 lub 1500. Naprawdę mnie to uspokaja :)

Kilka dni temu skończyłam układać obrazek, który widzicie powyżej. Po włożeniu ostatniego elementu na swoje miejsce, zapatrzyłam się na chwilę w tę rzekę i góry i pomyślałam... a czemu nie? Wyprawa nad morze wymaga jednak większej ilości czasu i przygotowań (ale może się uda), za to góry mam pod nosem. Za chwilę wsiadam więc w samochód i jadę na kilka dni odpocząć od miasta, które kocham, ale które jednak czasem daje mi w kość. 


Napiszcie, czy wy też układacie puzzle, czy może uważacie to za rozrywkę tylko dla dzieci. Wśród moich znajomych niewiele osób się tym interesuje, więc jestem tym bardziej ciekawa, czy wy ostatnio sami coś ułożyliście :)

Em