wtorek, 24 czerwca 2014

-50% w Super-Pharm - szczegóły promocji i zakupowe wskazówki


Coraz bardziej podoba mi się ta walka na rabaty miedzy drogeriami. Kiedyś tego typu akcje nie były organizowane tak często i hojnie. Jeszcze rok temu w Rossmannie można było trafić na -40%, ostatnio było to już -40%, a jutro sporą cześć asortymentu Super-Pharm będzie można kupić o połowę taniej.

Tym razem nie jest to promocja na całą kolorówkę czy całą pielęgnację np. do twarzy, a na wszystkie produkty wybranych marek. W akcji biorą udział: Nivea, Dove, Garnier, Syoss, Maybelline, Tołpa, Gillette (bez wkładów do maszynek), Puma, Mexx, Bruno Banani, Doppelherz (tylko produkty drogeryjne).

Przygotowałam dla was krótką prezentacją największych hitów tych marek. Część z nich sama używałam, ale większość to po prostu produkty, które są polecane przez wiele osób.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Kosmetyki do makijażu Dr Irena Eris PROVOKE - pierwsze wrażenia


Kilka dni temu pokazywałam wam na instagramie zdjęcie produktów do makijażu z nowej serii Dr Irena Eris PROVOKE. Kosmetyki te pojawiły się w niektórych Rossmannach kilka tygodni temu, więc zdążyłam już zobaczyć je na żywo. Po przyjrzeniu się testerom najbardziej spodobały mi się produkty do twarzy - róże, bronzery i rozświetlacze. 

W ramach konkursu dla blogerek dostałam pięć produktów: modelator twarzy, dwójkę cieni, tusz do rzęs, kredkę do brwi i bazę pod cienie. Każdy kosmetyk zapakowany jest w osobny kartonik, opakowania również są bardzo eleganckie - tu nie mam się do czego przyczepić, naprawdę wygląda to nieźle.

Przez ostatnie dni wypróbowałam produkty na ile się dało i mam już wyrobione wstępne zdanie na ich temat.

piątek, 20 czerwca 2014

Na co będę polować podczas tegorocznych wyprzedaży

Właśnie rozpoczęły się wyprzedaże. To idealny moment, żeby zacząć rozglądać się za nowymi ubraniami na lato. W ciągu ostatniego roku moje podejście do zakupów zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni - owszem, wciąż lubię od czasu do czasu rozejrzeć się po sklepach, ale na prawdziwe łowy wybieram się tylko wtedy, kiedy są duże okresowe promocje lub właśnie wyprzedaże. Zwykle i tak mam dość po przejściu dwóch sklepów - naprawdę nie wiem, jak to się stało, kiedyś mogłam spędzić kilka godzin w galerii i dalej być w pełni sił. Na szczęście coraz więcej marek otwiera sklepy internetowe, więc mogę sobie (przynajmniej częściowo) oszczędzić widoku ubrań walających się po podłodze i dwudziestoosobowych kolejek do przymierzalni.

Dziś spędziłam chwilę na przeglądaniu wyprzedażowej oferty moich ulubionych sklepów Inditexu i na szybko wybrałam te rzeczy, które od razu wpadły mi w oko. Jak widzicie, oszalałam ostatnio na punkcie stylu marynarskiego, granatu i pasków. Mam szczęście, bo chyba właśnie to jest teraz modne, a co za tym idzie - ogólnodostępne :)

środa, 18 czerwca 2014

Kosmetyki, których nie polecam i do których nie wrócę


Całkiem niedawno na blogu pojawił się wpis o zużytych produktach, do których z chęcią wrócę. Zapowiedziałam w nim, że kolejna notka z cyklu o zużyciach będzie dotyczyć kosmetyków, które się u mnie nie sprawdziły. Nie mogę jej jednak nazwać "zużyte produkty, których nie polecam", bo prawda jest taka, że nie wszystkie udało mi się w ogóle zużyć do końca. Czasem po prostu nie warto się męczyć, za to pokierować się hasłem "use more of what makes you happy" i wywalić buble do kosza.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Moje ulubione podróżne gadżety



Ostatni rok upłynął mi pod znakiem kursowania między Krakowem a Warszawą. Często miałam wrażenie, że dopiero co wróciłam, a już musiałam jechać znowu. Wiem, wiem, dla osób, które przez pięć lat studiów były w ciągłych rozjazdach, takie narzekanie na weekendowe wyjazdy co 2-3 tygodnie może wydać się śmieszne, ale mnie studiowanie w obcym mieście ominęło (mieszkam w Krakowie, no ba!). Pod koniec już tak mi się nie chciało, że gdyby nie bardzo ciekawe zajęcia, pewnie znalazłabym sporo wymówek, żeby zostać w domu. Nie oznacza to, że decyzja o podjęciu studiów podyplomowych była zła - wręcz przeciwnie (o tym będzie osobny wpis)! Jeśli jednak jeszcze kiedyś postanowią się dokształcić, to już raczej w Krakowie.

Przez ten rok jeżdżenia do Warszawy opanowałam sztukę "lekkiego" pakowania do perfekcji. Na pierwszy weekend pojechałam ze sportową torbą na ramię i netbookiem... Przemieszczanie się z takim ciężarem było ponad moje siły (dosłownie). Dla porównania wczoraj wracałam sobie do domu "like a boss" z paroma ubraniami na zmianę, dwoma kosmetyczkami z miniaturkami kosmetyków, jednym zeszytem i telefonem :) Jest jednak kilka gadżetów, które zdecydowanie ułatwiają pakowanie/podróż i które zawsze mam ze sobą.

piątek, 13 czerwca 2014

Life's a BEACH, czyli essence beach cruisers bronzing powder


Czy jest tu ktoś pamiętający początki mojego bloga? Długie wpisy o edycjach limitowanych essence - kiedy tylko pojawiała się nowa kolekcja, biegłam jak szalona do sklepu i kupowałam przynajmniej połowę produktów. Tamte czasy minęły bezpowrotnie. Oto nastał dzień, w którym mogę napisać: pierwszy raz od miesięcy (sic!!!) kupiłam coś z limitowanki. Całkiem fajnie było przypomnieć sobie te emocje towarzyszące wchodzeniu do sklepu i podchodzeniu do szafy. Oczywiście teraz już tak tego nie przeżywam, ale ucieszyłam się, kiedy dziś na półce zobaczyłam czekającą na mnie ostatnią sztukę bronzera z najnowszej edycji limitowanej essence beach cruisers.

środa, 11 czerwca 2014

Obudź się, zjedz śniadanie i idź do kina

Jak często w waszych myślach i słowach pojawia się BYM? Wiecie, o co chodzi: zrobiłbym, zobaczyłbym, poszedłbym - słowa, po których zwykle następuje kolejne, czyli ALE. Ale nie mam czasu, ale nie mam z kim, ale za daleko. Powiem wam: za często. U mnie też.

Wczoraj natknęłam się w sieci na kolejną świetną opinię dotyczącą filmu Gwiazd naszych wina. Ta była tak przekonująca, że załadowałam nawet trailer, obejrzałam, pomyślałam "zobaczyłabym, ale nie mam z kim; może kiedyś, w domu" i zamknęłam okienko.

A potem przypomniałam sobie ostatni post Pauli o walce z wymówkami i przyszło mi do głowy, że ta moja to akurat strasznie słaba była. Co to znaczy, że nie mam z kim? No dobra, wypad we dwoje lub z większą grupą znajomych jest super, ale jeszcze parę lat temu często chodziłam sama do kina, a jutro mam nawet wolny poranek! Przecież idealnie się składa, mogę wybrać się na pierwszy poranny seans i w spokoju zobaczyć film, który mnie zainteresował.