piątek, 21 października 2011

Tag: Ulubione lakiery na JESIEŃ

W żaden sposób nie da się już udawać, że lato wcale nie minęło. Kiedy zaczyna się robić zimno, rozpaczliwie staram się zatrzymać choć część beztroskiego nastroju, wbrew pogodzie malując paznokcie na turkusowo lub pomarańczowo. Może jednak zamiast walczyć z tym, co nieuniknione, lepiej doceniać te chłodne wieczory spędzone na kanapie z kubkiem herbaty i książką?



Różne są zdania na temat tego jakie odcienie powinno się nosić na paznokciach o tej porze roku. Mnie takie sztywne zasady nie za bardzo obchodzą, ale jedno jest pewne - lepiej się teraz czuję w ciemniejszych i bardziej stonowanych odcieniach niż latem. Co prawda wciąż od czasu do czasu zdarza mi się wybrać lakier w moim ulubionym odcieniu gumy balonowej lub fuksji, jednak prym wiodą fiolety, granaty, ciemne czerwienie, zgniłe zielenie i szarości.

Przedstawię wam lakiery z mojej kolekcji, które najbardziej kojarzą mi się właśnie z jesienią.

 Lovely Crystal Strenght 183, Bell Fashion Colour 303, Essence Eclipse 01 Undead?


 Essence Creamylicious 02 Rasoberry Smoothie, Essence You Rock! 02 Love, Peace and Purple, Essence Ballerina Backstage 04 Do A Floating Pirouette


 Essence Secrets of the Past 02 Meet You in Budapest, Essence Multi Dimension 64 Trendsetter, Essence Eclipse 02 Thirsty!


  Essence I Love Berlin 04 Buddy Bear, Essence Denim Wanted! 03 My Boyfriend's Jeans, Essence Multi Dimension 65 Midnight Rocker

 H&M Hunt Me Down, Essence Metallics 04 Nothing Else Metals, Essence Denim Wanted! Fivepocket Grey


Część z nich mieliście okazję już zobaczyć w moich postach, na przykład te z serii Multi Dimension (Midnight Rocker, bardzo ciemny granat, pojawił się ostatnio na moich paznokciach trzy razy pod rząd!). Jeśli jednak jesteście zainteresowani swatchami jakiegoś innego lakieru, dajcie mi znać.

A jakie są wasze ulubione odcienie na jesień? Podobne do moich czy wręcz przeciwnie?

Postanowiłam zrobić  tego posta TAG, bo chętnie zobaczyłabym u was podobne notki. :) Zasad właściwie nie ma: możesz (ale nie musisz) skopiować pierwsze zdjęcie, możesz (ale nie musisz) otagować parę osób. U mnie na blogu możesz czuć się otagowany już po przeczytaniu tej notki :) Jeśli zdecydujesz się na podobny wpis, koniecznie umieść do niego link tu w komentarzu, żeby więcej osób mogło go zobaczyć!

Em

środa, 19 października 2011

Promocja: Eveline Spa! Professional masła do ciała (zniewalający cynamon, soczyste mango, zmysłowa oliwka)

Jakiś czas temu Eveline wprowadziła do swojej oferty nową linię maseł do ciała - Spa! Professional. Mając w pamięci  świetne właściwości odżywcze poprzednich tego typu produktów tej marki (między innymi fantastyczne masło sezamowe) od razu wiedziałam, że w końcu je wypróbuję. 

Początkowo nigdzie nie mogłam ich znaleźć, potem postanowiłam poczekać na jakąś promocję. I oto jest! Od jutra do 2 listopada w sieci Drogerii Natura masła dostępne są o jedną trzecią taniej.

Promocja na masła Eveline w Drogeriach Natura 20.10-02.11
Akualizacja: Od 3 do 16 listopada masła będą w Drogeriach Natura w jeszcze bardziej atrakcyjnej cenie - 10,99 zł.

 W skład serii wchodzą trzy zapachy:

Zniewalający Cynamon

Soczyste Mango

Zmysłowa Oliwka

Na zewnątrz robi się coraz zimniej, a w takie dni lubię otulać się ciepłymi aromatami. Z pewnością najpierw wypróbuję więc wersję z cynamonem, także dlatego, że bardzo lubię  ten zapach w kosmetykach.

Koniecznie dajcie znać, czy testowałyście już te masła. A może dopiero planujecie ich zakup?

Em

P.S. Wczoraj wrzuciłam relację z Blog Forum Gdańsk 2011, zapraszam was do lektury. :)

wtorek, 18 października 2011

Wydarzenie: Blog Forum Gdańsk 2011 (relacja)

Piszesz bloga? Ale po co? A o czym? O kosmetykach? I ktoś to czyta?! 


... czyli czego nie usłyszałam na Blog Forum Gdańsk. :)

Nigdy nie ukrywałam przed bliższymi i dalszymi znajomymi, że od jakiegoś czasu mój wolny czas wypełnia pisanie nowych notek, dopracowywanie szablonu i odpowiadanie na komentarze. Nie opowiadam o tym co prawda na prawo i lewo przy każdej okazji, ale jeśli już wyjdzie to w rozmowie - czemu nie? Najczęściej spotykam się z ogólnym niezrozumieniem dlaczego i po co właściwie zajmuję się takimi rzeczami. Może zależy to od specyficznej tematyki mojego bloga (ile można pisać o kosmetykach i kto to w ogóle czyta)? Jak myślicie?

To właśnie inne reakcje w tego typu rozmowach podobały mi się na Blog Forum Gdańsk najbardziej. Mam wrażenie, że nikogo by nie zdziwiła nawet informacja o tym, że piszę bloga o grze w chińczyka. Reakcje były wyłącznie pozytywne i to nawet wtedy, kiedy moim rozmówcą był mężczyzna.

Nie będę pisać szczegółowej relacji z komentarzami do każdego wystąpienia, bo takich pojawiło się już na innych blogach wiele i w większości zgadzam się z tym, co zostało w nich napisane (możecie zajrzeć na socjomanię, ittechblog lub na tablicę BFG, gdzie pojawiają się też inne linki). Niewiele było momentów, w których się nudziłam (miła odmiana po latach gapienia się w ścianę i głębokich rozmyślań o życiu podczas wykładów na uczelni). Najciekawsze okazały się według mnie panele dyskusyjne, a także odpowiedzi na pytania publiczności.

Rafał Bryndal mówił ciekawie i co chwilę rozśmieszał publiczność


Idąc na BFG zastanawiałam się, jak to będzie - czy wszyscy będą się znać i trudno będzie mi się wpasować? Nie znałam osobiście nikogo poza Włodkiem i Karolem z Lekko Stronniczy TV, ale jak się później okazało, nie stanowiło to żadnego problemu. Szkoda, że byłam jedyną przedstawicielką blogów urodowo-kosmetycznych (przykładowo grono blogerek kulinarnych było dość spore), ale pewnie też dzięki temu poznałam wiele osób piszących o zupełnie czym innym niż ja. Na imprezie integracyjnej, która odbyła się wieczorem pierwszego dnia, spotkałam Anię i Kasię, które zajmują się inną tematyką, a mimo to świetnie nam się rozmawiało. Wiele cennych rad podarował mi Artur Kurasiński. Ucieszyła mnie też możliwość spotkania twórców blogów, które czytam od dawna (Kominek, mediafun, antyweb, fashionelka - z którą ostatecznie niestety nie zdążyłam porozmawiać).

Lekko Stronniczy, czyli Włodek Markowicz i Karol Paciorek


Idealnym zakończeniem BFG okazał się warsztat literacki, w którym wzięłam udział. Prowadzony był przez Annę Luboń z magazynu ELLE, która podzieliła się z nami swoją wiedzą dotyczącą pisania artykułów - jak to robić, żeby czytelnik miał ochotę rzeczywiście przeczytać go w całości. Nie wiem ile z cennych wskazówek będę mogła wykorzystać tu na blogu, bo zazwyczaj moje wpisy nie są długie i literacko rozbudowane, a dużą ich część stanowią zdjęcia, ale cieszę się, że mogłam się tyle nauczyć. Miło mi było jej słuchać także dlatego, że praca w magazynie dla kobiet od lat była (i wciąż jest) moim marzeniem. Teraz mogę realizować się pisząc dla was, ale kto wie, może kiedyś zobaczycie moje nazwisko przy artykule dotyczącym jakiegoś kosmetycznego tematu? :)

Warsztaty literackie poprowadziła Anna Luboń, szef działu kultury ELLE
Blog Forum to z pewnością wydarzenie, o którym jeszcze długo będę pamiętać. Mam nadzieję, że także w przyszłym roku będę miała okazję pojawić się w Gdańsku. Spotkałam mnóstwo ciekawych osób, wiele wyniosłam z rozmów z innymi blogerami i odkryłam w sobie nowe pokłady chęci, by pisać dalej!

Em

Uczestnicy Blog Forum Gdańsk 2011

Zdjęcia pochodzą z profilu Blog Forum Gdańsk na facebooku

P.S.  Jeszcze kilka słów do moich stałych czytelników, których interesują także bardziej kosmetyczne tematy. :) Do Gdańska wzięłam ze sobą tylko jedną paletę - nowy nabytek z H&M i muszę powiedzieć, że spisała się świetnie. Kolory są na tyle neutralne, że pasują do każdego stroju, cienie łatwo ze sobą połączyć i wycieniować. Sprawdziły się, kiedy drugiego dnia zaspałam i miałam tylko kilka minut na makijaż, na dodatek robiony przy niesymetrycznie oświetlonym lustrze w łazience (same wiecie, jak łatwo w takich warunkach zrobić sobie krzywdę ;) ). Polecam!

poniedziałek, 17 października 2011

Weekend na Blog Forum Gdańsk w telegraficznym skrócie

W ciągu ostatnich czterech dni spędziłam trzydzieści godzin w pociągach, przejechałam tysiąc pięćset kilometrów, byłam na plaży w Gdańsku i na molo w Sopocie, przespałam dwadzieścia godzin (o połowę mniej niż zwykle), poznałam wielu fantastycznych blogerów i w czterogwiazdkowym hotelu znalazłam pod łóżkiem cudze majtki.


Weekend obfitował w miłe chwile i ciekawe sytuacje, ale o tym z pewnością napiszę wam kiedy indziej... Teraz czas zmierzyć się z poniedziałkową rzeczywistością. ;)

Em

(jakby ktoś jeszcze nie wiedział czym jest Blog Forum Gdańsk, niech zerknie TU)

niedziela, 16 października 2011

Swatches: H&M eyeshadow palette C'est Chic

W TEJ notce pisałam wam, że mam zamiar kupić kolejną paletę cieni H&M (kolejną, bo mam już ich kilka i bardzo je lubię). Tak też zrobiłam i znów nie żałuję.

Opakowanie jest standardowe, czyli łatwo rysujący się plastik, za to bardzo podoba mi się tłoczenie na cieniach. Paleta kosztuje 19,90 zł (ja kupiłam ją w promocji -25%) i jest ważna 12 miesięcy od otwarcia.

Podoba mi się połączenie tych kolorów, idealne na jesień. Najjaśniejszy odcień kładę pod łuk brwiowy i przy wewnętrznym kąciku, złoto-beżowy na całą powiekę ruchomą, brązowo-śliwkowy w załamanie i ten najciemniejszy w zewnętrzny kącik. Wszystko rozcieram ze sobą, tak by kolory ładnie się połączyły. Efekt jest według mnie świetny.

Byłam nastawiona na to, że cienie mogą nie być dobrze napigmentowane, jednak mile się zaskoczyłam, bo nie trzeba nakładać pod nie żadnej bazy podbijającej kolor, żeby ładnie wyglądały. Duży plus!





Nie wiem czemu jeden z tych palców wygląda, jakby nie miał paznokcia. ;) Cienie dobrze się nakładają, łatwo cieniują, a na bazie Urban Decay wytrzymały w niezmienionym stanie cały dzień. Pierwsze wrażenia są świetne i możliwe, że będzie to moja ulubiona paletka tej jesieni. :)

Widziałyście ją u siebie? 

Em

P.S. Obecnie jestem setki kilometrów od domu na Blog Forum Gdańsk, a notki dodają się automatycznie. Na wszystkie komentarze odpowiem więc po powrocie! :) 

sobota, 15 października 2011

Polecam: Dax Cosmetics Perfecta Spa cukrowy peeling złuszczająco-wygładzający do ciała marcepanowy

Ostatnio bardzo dużo rzeczy wam polecam, prawda? :) Ale to dobrze! Jakoś nie trafia mi się ostatnio wiele bubli, co bardzo mnie cieszy. Do tej pory mam w pamięci okropny peeling kawowo-czekoladowy The Secret Soap Store (aktualnie staram się zużyć go do stóp), więc dla kontrastu napiszę wam o tego typu produkcie firmy Dax Cosmetics.

Ja mam wersję marcepanową, ale jest też waniliowo-pomarańczowa i czekoladowo-kokosowa. Marcepan wyczuwam jednak bardzo delikatnie, jest to po prostu przyjemny, nieokreślony słodki zapach. Podoba mi się, ale następnym razem skuszę się jednak prawdopodobnie na ten z wanilią. Ma pojemność 225 ml, jest ważny 6 miesięcy od otwarcia, a w promocji w Super-Pharm zapłaciłam za niego 12,99 zł.

Opakowanie mi odpowiada, jest poręczne, estetyczne i łatwo zużyć produkt do samego końca. Peeling jest średnio wydajny, starczył mi na kilka miesięcy stosowania co 1-2 tygodnie. Jeśli chodzi o działanie, to uwielbiam ten efekt natłuszczonej, wygładzonej skóry. Duże, ostre drobinki zdzierają niepotrzebny, martwy naskórek, z kolei oliwka pozostawia przyjemną warstewkę (na ciele oraz wannie). Wiem, że wielu osobom to się nie podoba, jednak mi jak najbardziej odpowiada. Nie lubię, kiedy peelingi są suche i ostre, bo łatwo wtedy mogą podrażnić skórę.

Na pierwszym miejscu w składzie jest parafina. Mnie to nie przeszkadza, ale warto o tym wspomnieć.

To dość znany produkt, przyznajcie się, która z was go stosowała i lubi tak jak ja? :)

Em

P.S. Obecnie jestem setki kilometrów od domu na Blog Forum Gdańsk, a notki dodają się automatycznie. Na wszystkie komentarze odpowiem więc po powrocie! :)

piątek, 14 października 2011

Polecam: NAILTY zmywacz do paznokci (Biedronka)

Dziś napiszę o kolejnym produkcie, do którego ciągle wracam i raczej się to nie zmieni. Po żelach na powieki i pod oczy Flos-Lek i przyspieszającym wysychanie paznokci Sally Hansen Insta-Dri, przyszedł czas na tani i świetny zmywacz do paznokci.


Komuś może wydawać się śmieszne poświęcanie osobnego wpisu zwykłemu zmywaczowi do paznokci, jednak uważam, że warto. Od kiedy moja kolekcja lakierów do paznokci niebezpiecznie rozrosła się do kilkudziesięciu sztuk we wszystkich kolorach i wykończeniach, nagle okazało się, że to właśnie zmywacz jest kosmetykiem, który zużywam najszybciej. Nigdy co prawda nie rozumiałam kupowania drogich produktów tego typu, bo wszystkie wydawały mi się działać tak samo, więc zazwyczaj stawiałam na coś taniego jak Isana z Rossmanna. Nie miałam mu właściwie nic do zarzucenia, poza tym, że bardzo nie podobał mi się  jego zapach. Jakiś czas temu usłyszałam kilka dobrych opinii na temat Nailty z Biedronki i przy najbliższej okazji (a takich jest niewiele, bo nie mam tego sklepu w pobliżu) postanowiłam go kupić. I od tamtej pory, kiedy raz na jakiś czas trafię już do B., biorę butelkę lub dwie na zapas.

Kolor zmywacza nie jest aż tak mocno pomarańczowy jak na zdjęciu. Spotkałam się z opiniami, że czasem może barwić płytkę, jednak ja niczego takiego u siebie nie zaobserwowałam. Zmywa doskonale każdy lakier (przy pomocy folii aluminiowej nawet te mocno brokatowe), nie śmierdzi, ma wygodne opakowanie i jest bardzo tani - 3,39 zł za 200 ml. Czy niszczy paznokcie? Pewnie tak jak każdy zmywacz, jednak nie bardziej niż inne, a wydaje mi się, że nawet odrobinę mniej. Można też powiedzieć, że jest łatwo dostępny jeśli tylko ktoś ma w pobliżu Biedronkę.

Z pewnością wiele z was miało lub ma go w swojej kosmetyczce. Jakie są wasze wrażenia?

Em

P.S. Obecnie jestem setki kilometrów od domu na Blog Forum Gdańsk, a notki dodają się automatycznie. Na wszystkie komentarze odpowiem więc po powrocie! :)