wtorek, 15 października 2013

(zapowiedź) essence happy holidays | superheroes, CATRICE Feathers & Pearls | Rocking Royals LE

Jestem tym dziwnym typem osoby, która świąt Bożego Narodzenia nie znosi, za to wszelkie świąteczne ozdoby i dekoracje wprost uwielbia. W tym roku jest jednak inaczej i jestem ciekawa, czy pierwsze święta "u siebie" sprawią, że polubię nawet Wigilię. Powiem wam, że już nie mogę się doczekać, żeby to sprawdzić! Kiedy inni śmieją się z czekoladowych Mikołajów stojących dumnie na półkach w Lidlu, ja co chwilę sprawdzam, czy na stronie IKEA pojawiła się już świąteczna seria (tak!). Kiedy więc zobaczyłam bożonarodzeniową edycję essence, prawie podskoczyłam z radości. Nie jest to co prawda szczyt oryginalności, ale podoba mi się kilka produktów i z chęcią przyjrzę się im w drogerii. Przy okazji dorzucam też garść innych zapowiedzi, ale jak możecie się domyślić, żadna z nich nie może u mnie konkurować z tą świąteczną (choć paznokciowa jest całkiem niezła).

essence happy holidays



essence superheroes


CATRICE Feathers & Pearls



CATRICE Rocking Royals
Wszystkie zdjęcia pochodzą z www.pinkmelon.de

Sporo się tego nazbierało, prawda? Część produktów wygląda ciekawie, więc na pewno się nad nimi zastanowię, jeśli dojdą do Polski. Wczoraj w końcu udało mi się skręcić komodę na kosmetyki i po przenosinach okazało się, że jest w niej jeszcze sporo miejsca, co oczywiście usprawiedliwia wszelkie mniej lub bardziej potrzebne kosmetyczne zakupy w najbliższym czasie ;) Wkrótce pokażę wam mój nowy makijażowy kącik, planuję też kilka ogólnych postów na temat urządzania mieszkania i moich zakupów z IKEA. Jeśli chcecie być na bieżąco, zapraszam do śledzenia mojego blogowego profilu na facebooku.

Trzymajcie się ciepło!

Em

sobota, 12 października 2013

Nowości CATRICE - Liquid Metal Eyeshadow (swatche)

Uwaga, wracam! Co prawda wciąż nie mogę jeszcze powiedzieć, że całkowicie urządziłam się w nowym miejscu, jest jednak coraz lepiej. W ten weekend postanowiłam trochę odpocząć, ale od poniedziałku wracam do skręcania mojej komody na kosmetyki, nad którą męczę się już od trzech wieczorów. Niestety ogranicza mnie cisza nocna, nie chcę od razu zrazić do siebie nowych sąsiadów waląc młotkiem po 21 :) Już się nie mogę doczekać efektu i układania mojej kolekcji w nowym miejscu! 

Dziś postanowiłam wrócić do serii wpisów o nowościach i pokazać wam jedne z najbardziej reklamowanych produktów, czyli cienie z serii Liquid Metal.

Mają 3 g, zostały wyprodukowane we Włoszech, są ważne 18 miesięcy od otwarcia, kosztują 16,99 zł i są dostępne w dziewięciu odcieniach: 010 Look Me In The Ice, 020 Gold n' Roses, 030 We Are The Champagnes, 040 Under Treasure, 050 We're The Inner Purple, 060 Petrol Pan, 070 Gold Leaf Me, 070 Mauves Like Jagger, 090 Nougat It Right.


020 Gold n' Roses

070 Gold Leaf Me

080 Mauves Like Jagger
Cienie te mają dwa oblicza - nałożone na sucho są bardzo przeciętne, zaś na mokro można nimi uzyskać fantastyczny efekt. Zobaczcie sami.

cienie nałożone na sucho

cienie nałożone na mokro

cienie nałożone na mokro
Różnicę widać gołym okiem. Produkt ten ma więc sporo minusów: cienie nakładane na sucho mają słabą pigmentację i się osypują, dodatkowo same w sobie są kruche (niestety przez to jeden z nich połamał mi się podczas przeprowadzki), więc nie ryzykowałabym z przekładaniem ich do palet i trzeba też przyznać, że cena jest dość wysoka. Nakładane na mokro dają jednak tak piękny efekt, że zbieram komplementy i sama się nimi zachwycam, a wystarczy jeden odcień, żeby makijaż wyglądał świetnie - oszczędzam więc czas na nakładaniu kolejnych cieni i ich rozcieraniu.

Polecam wam przynajmniej przetestować je w sklepie, zwłaszcza jeśli macie ochotę na podobno-modny-ostatnio metaliczny efekt na oczach :)

Em

P.S. Produkty znalazły się wśród materiałach prasowych, które otrzymałam podczas konferencji.

poniedziałek, 7 października 2013

Zmiany, zmiany, zmiany... i nowa toaletka

Zwykle nie tłumaczę się z krótszych i dłuższych nieobecności, ale tym razem zrobię to z przyjemnością :) Pewnie część z was zauważyła, że seria notek o nowościach nagle się urwała i zniknęłam na dziesięć dni. A to wszystko przez przeprowadzkę! Było to dla mnie zupełnie nieoczekiwane wydarzenie i do tej pory nie mogę uwierzyć, że wszystko potoczyło się tak szybko. Większość wieczorów spędzam teraz w IKEA (niedługo będę znała na pamięć całą ofertę tego sklepu) lub skręcając meble, ewentualnie układając różne rzeczy w odpowiednich miejscach. Dodatkowo wciąż nie mam internetu, dlatego dostęp do bloga jest bardzo ograniczony. Wszystko zmierza jednak w dobrym kierunku, więc już niedługo na pewno wrócę z nowymi notkami.


Korzystając z okazji pochwalę się moją nową toaletką, którą skręciłam w ostatni weekend. Zawsze chciałam mieć białe meble i teraz w końcu mam okazję! Kupiłam też komodę na kosmetyki, ale leży w kartonie, a ja czekam na przypływ sił - to pewnie będzie znacznie większe wyzwanie niż biurko. Na razie jestem bardzo zadowolona z efektu i wszystko zaczyna wyglądać tak, jak to sobie wymyśliłam :)


IKEA powoli zaczęła wprowadzać do asortymentu zimowo-świąteczne dodatki i w oko wpadła mi ta urocza poduszka. Jest dość droga, bo kosztuje aż 59,90 zł, dlatego ja poproszę o taką moją Babcię, która na drutach umie zrobić wszystko :)

Wczorajsza partia zakupów - oczywiście kolejne już mam w głowie, bo jak wiadomo w nowym mieszkaniu ciągle czegoś brakuje. Przez to wszystko nawet straciłam ochotę na zakupy kosmetyczne, ale taki stan na pewno nie będzie trwał wiecznie :)

Trzymajcie kciuki, żebym szybko się urządziła w nowym miejscu!

Em